Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne zostało przejęte przez ideologów.

Michał Anioł - Stworzenie człowieka | Zdjęcie @PublicDomainPictures Pixabay
Michał Anioł – Stworzenie człowieka | Zdjęcie @PublicDomainPictures Pixabay

Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne (American Psychological Association, APA) opublikowało niedawno swoje Wytyczne co do praktyki psychologicznej dot. chłopców i mężczyzn (Guidelines for Psychological Practice with Boys and Men). Ich treść jest przewidywalna, karygodna, frustrująca i przygnębiająca zarazem – nie lada wyczyn jak na pojedynczy dokument. Niech nikt nie ma wątpliwości: ten dokument jest bezpardonowym atakiem na męskość – lub, mówiąc bardziej dosadnie – na mężczyzn.

Kontrolę nad APA przejęli ideolodzy. Ta dziedzina nauki została skompromitowana, być może nieodwracalnie. Te godne pożałowania Wytyczne są na to wystarczającym, choć nie wyczerpującym, dowodem.

Dlaczego mielibyśmy się tym przejmować? Odwołam się do wypowiedzi Roberta W. Levensona, z czasów, gdy był szefem Association for Psychological Science (APS) – organizacji utworzonej, aby dziedzina psychologii mogła odzyskać uczciwość i wiarygodność: „Wszystkim nam prawdopodobnie przyjdzie się w życiu zetknąć z chorobami umysłowymi. Diagnoza, leczenie i profilaktyka chorób umysłowych musi opierać się na najlepszej dostępnej wiedzy naukowej. Dobre intencje nie wystarczą. Historia pełna jest ludzi z dobrymi intencjami, którzy oferowali zabiegi medyczne niepodparte żadnymi naukowymi podstawami; zabiegi, które były entuzjastycznie przyjmowane przez pacjentów i ich rodziny, lecz ostatecznie nie działały, a jedynie powstrzymywały ludzi przed szukaniem naprawdę skutecznych metod“.

Nie możemy pozwolić, by ideologia i poprawność polityczna zatriumfowały nad nauką. Dokument „The Boys and Men“ to czysta propaganda w nieprawdopodobnym wręcz wydaniu.

Dokument zaczyna się od definicji wybranych terminów. Niech posłużą one za perfekcyjny przykład tego, że to ideologia była prawdziwym motywem jego twórców. Tylko niektóre słowa i zwroty wyselekcjonowano do zdefiniowania, co można odczytać, jako ich szczególne wyróżnienie. Intencją było, by czytelnicy Wytycznych zrozumieli, przyswoili i uznali za oczywistą, strukturę pojęciową, od której to zależy wybór tych słów oraz ich definicje – te zaś, jako bazę tego dokumentu, jasno wskazują post-modernistyczną ideologię kultu ofiary.

Wybrane słowa i zwroty to: płeć, cisseksualizm, uprzedzenia płciowe, narzucone role płciowe, ideologia męskości, konflikt ról płciowych, opresja, uprzywilejowanie, praktyka psychologiczna, i wrażliwość płciowa. Wszystkie te słowa wypisano, wraz z interpretacjami i definicjami (dostępnymi pod tym linkiem). Rozpatrzmy dwie z tych definicji:

– Opresja: Opresja obejmuje dyskryminację i/lub systematyczną odmowę dostępu do zasobów grupom uznanym za gorsze od innych. Opresja dotyka przeważnie jednostki o społecznie marginalizowanych tożsamościach; objawia się zarówno w formie otwarcie rażącej, jak i subtelnej, w sferach takich jak rasizm, seksizm, dyskryminacja ze względu na wiek, dyskryminacja ze względu na pozycję społeczną, i heteroseksizm. Jednym ze skutków opresji jest ograniczony wpływ na społeczeństwo (Robinson, 2012; Worell & Remer, 2003).

– Uprzywilejowanie: Uprzywilejowanie to posiadanie niezasłużonego statusu społecznego, wpływów lub instytucjonalnej przewagi przez ludzi przynależących do kultury większości i posiadających wyznawane w tej kulturze cnoty lub dominującą w niej tożsamość społeczną (np. biały, chrześcijanin, mężczyzna, osoba należąca do klasy średniej/wyższej; McIntosh, 2008)

Nie ma w tych Wytycznych absolutnie żadnej wzmianki o tym, że te koncepty, czy ich definicje, są przede wszystkim aksjomatami konkretnego poglądu politycznego. Zamiast tego przedstawia się je jako wiarygodne naukowo i niewątpliwie słuszne.

Tymczasem nie ma pomiędzy psychologami zgody w kwestii definicji, a nawet istnienia – dla przykładu – „ideologii męskości”. Nie ma również zgody w kwestii tego czy płeć istnieje tylko w formie wyuczonych (a nie wrodzonych) „ról społecznych“ – choć wszyscy rozsądni naukowcy zgadzają się co do tego, że duża część ludzkich zachowań, w tym tych związanych z płciowością, jest nabyta.

Intelektualnej uczciwości, a tym bardziej „naukowości” nie znajdziemy również w wymyślonym przez amerykańską feministkę i aktywistkę Dr. Peggy McIntosh koncepcie „uprzywilejowania białych” – a zatem nie powinno być dla niego miejsca w dokumencie rzekomo mającym dotyczyć poważnej psychologii.

McIntosh, podczas formułowania swojej słynnej doktryny w późnych latach 80. napisała po prostu zestaw skierowanych do samej siebie pytań retorycznych dotyczących wszystkiego czym mogła się nacieszyć dorastając w bogatej, białej rodzinie – a na co sama niczym nie zasłużyła. Rzecz jasna nie tak formułuje się tezy naukowe. Istnieją zasady tworzenia kwestionariuszy, metody ustalania czy dany koncept jest uzasadniony, rzetelny i unikalny – McIntosh zaś nie zastosowała żadnej z nich. Gdyby przedstawiła swój kwestionariusz o „uprzywilejowaniu białych” jako pracę licencjacką z psychologii na rzetelnym uniwersytecie, dostałaby ocenę niedostateczną.

Niestety, choć było to do przewidzenia, błędy metodologiczne nie miały znaczenia dla grona pseudo-akademików, którzy wznieśli jej przemyślenia na poziom niezaprzeczalnych faktów. Tego samego rodzaju pseudo-akademicy napisali omawiane tu Wytyczne. Oto przejaw zepsucia jakim naznaczony jest ten dokument.

Już na początku możemy przeczytać, że „socjalizacja w duchu tradycyjnej ideologii męskości ogranicza rozwój psychologiczny mężczyzn, krępuje ich zachowanie, skutkuje narzuceniem ról płciowych i ich skonfliktowaniem, oraz wpływa negatywnie na zdrowie psychiczne mężczyzn” – teza oparta głównie na „badaniach” opublikowanych przez samych autorów Wytycznych, i przedstawiona niczym naukowa definicja, bez choćby wzmianki, że nie jest ona oparta na niczym co przypominałoby ustalony fakt naukowy.

Pozwólcie, że przetłumaczę ten wstęp na język zrozumiały dla normalnego człowieka. Autorzy twierdzą, że mężczyźni, wychowując swoich synów w tradycyjny sposób niszczą zdrowie psychiczne tych ostatnich. Do tego należy dodać drugie twierdzenie, które w bardzo subtelnej formie zawarto w reszcie dokumentu. Zacznijmy od tego cytatu: „Badania wskazują, że socjalizacja oparta na uczeniu młodych chłopców by byli niezależni i silni, oraz by sami radzili sobie ze swoimi problemami, skutkuje ich niechęcią do szukania pomocy psychiatrycznej w wieku dorosłym”. W wyniku tego „mężczyźni są nadreprezentowani w więzieniach, częściej niż kobiety popełniają zbrodnie obejmujące przemoc; mają też największą szansę na bycie ofiarą takich zbrodni (morderstwa, napaści; FBI, 2015)”. A więc, mężczyźni, którzy uczą swoich synów być „niezależnymi, silnymi i samemu radzić sobie z swoimi problemami” nie tylko niszczą ich zdrowie psychiczne, ale również produkują dorosłych, którzy mogą być niebezpieczni dla swoich rodzin i całego społeczeństwa.

Te tezy są nie tylko niegodziwe konceptualnie, retorycznie i politycznie. Są również kłamstwem z perspektywy naukowej. Sugerowanie – tak, jak czynią to autorzy dokumentu – że socjalizacja chłopców i mężczyzn przez mężczyzn doprowadza do ubytków w zdrowiu psychicznym mężczyzn i kobiet, oraz do zagrożenia dla stabilności społeczeństwa, jest nie tylko przekłamywaniem faktów, ale przekłamywaniem ich w sposób tak bezczelny, że prawda zostaje wywrócona do góry nogami.

Po pierwsze, nie ma żadnych dowodów naukowych na to, że agresja jest nabyta. Gniew mamy zakodowany w instynktach, tak jak strach, ból, głód, czy pragnienie. Biologiczne dowody na to są nie do podważenia (zainteresowanych odsyłam do „Affective Neuroscience” Jaaka Pankseppa oraz „Neuropsychology of Anxiety” Jeffreya Graya. To moim zdaniem dwie najlepsze książki na temat biologii motywacji i emocji). Agresja u niemowląt jest zauważalna i mierzalna już w pierwszych miesiącach życia między innymi dzięki analizowaniu emocji wyczytywanych twarzy dzieci – specjalności ugruntowanej w nauce, i rzucającej światło na odczucia wewnętrzne małych, ciągle niemogących mówić dzieci. Pomimo wyraźnej różnorodności w stopniu agresji, można wywnioskować kilka ogólnych zależności: w dzieciństwie chłopcy są średnio bardziej agresywni niż dziewczynki; niektórzy młodzi chłopcy są bardziej agresywni od reszty rówieśników; poziom agresji u dzieci osiąga swój szczyt około drugiego roku życia; większość agresywnych dwulatków zostaje właściwie zsocjalizowana, dzięki czemu przed czwartym rokiem życia potrafią już panować nad swoim gniewem. (Oto kilka uznanych artykułów naukowych na ten temat, które opublikowałem wraz z współpracownikami; pierwszy dotyczy biologii; drugi skupia się bardziej na psychologii rozwoju). A więc pogląd, według którego agresja miałaby być nabyta jest nie tylko błędny, ale wręcz całkowicie odwrotny od prawdy. Łatwo być agresywnym. To ucywilizowanie wymaga wyjaśnienia. Ludzie uczą się panować nad swoją agresją. I nauczają tego głównie mężczyźni, głównie agresywnych chłopców. Skąd to wiemy?

To proste – jakie rodziny skutkują agresywnymi, młodymi mężczyznami? Rodziny bez ojców. Ten łatwy do zaobserwowania i zmierzenia fakt absolutnie podważa tezy zawarte w dokumencie APA. Zgubne efekty braku ojca są bardzo dobrze udokumentowane. Żaden poważny naukowiec ich nie kwestionuje. Przyznają to nawet (przeważnie niegodni uwagi) socjologowie (np. tu). Dziewczynki bez ojców mają tendencję wcześniej rozpoczynać życie seksualne (co samo w sobie jest skorelowane z aspołecznym zachowaniem), a co za tym idzie, mają większą szansę na zajście w ciążę w wieku nastoletnim. Co bardziej zaskakujące, są dowody na wcześniejsze pokwitanie u dziewczynek wychowujących się bez ojców. Oprócz tego chłopcy bez ojców częściej kończą jako alkoholicy, narkomanii, członkowie gangów, więźniowie, gwałciciele i mordercy.

Skoro to chłopcy bez ojców są bardziej skłonni do przemocy, jak to możliwe, że męska socjalizacja ma prowadzić do szkód zarówno dla zdrowia psychicznego, jak i społecznego? Dane musiałyby wskazywać na coś zupełnie przeciwnego: że chłopcy wychowywani tylko przez kobiety powinni być mniej skłonni do przemocy niż chłopcy mający męski autorytet w ich życiu. I analogicznie – że chłopcy, którzy mają ojców powinni być bardziej skłonni do przemocy, niż ci, którzy ich nie mają.

A tak nie jest.

Twórcy dokumentu APA – którzy, przy okazji, nieproporcjonalnie często cytowali swoje własne badania – są ignorantami w kwestii podstawowych faktów biologicznych, nie mają również pojęcia o danych empirycznych związanych z brakiem ojców, a tym samym, brakiem męskiego autorytetu. Niewykluczone, że świadomie przemilczeli te fakty i dane.

Podstawowy aksjomat ideologów, którzy tworzą tego typu propagandowy dyskurs mówi, że kultura Zachodu to opresyjny patriarchat: system niesprawiedliwie zdominowany przez mężczyzn, pełny przemocy, rasistowski, seksistowski, homo/islamo/trans-fobiczny. Co więcej, patriarchat ten to jedyny winny tym wszystkim zarzutom. Trzeba tutaj oddać diabłu, co mu się należy – nie ma wątpliwości co do tego, że historia ludzkości to jeden wielki, przepełniony rozlewem krwi koszmar. Cywilizacja Zachodu nie jest tu wyjątkiem. Jednakże, patrzenie na całą ludzkość, czy na sam Zachód, przez pryzmat tylko i wyłącznie jej/jego patologii świadczy o poważnej i zgubnej niemożności oddzielenia dobra od zła.

Jak do tego doszło? Aby odpowiedzieć na to pytanie musimy zagłębić się bardziej w historię Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego. APA jest renomowaną, profesjonalną organizacją naukową zrzeszającą psychologów z całych Stanów Zjednoczonych, z 54 dywizjami specjalizującymi się w różnych pod-dziedzinach psychologii; organizacja skupia prawie 120 000 członków. APA wydaje wiele znaczących czasopism naukowych, w których publikowane są badania z dziedziny psychologii. Co więcej, aktywnie uczestniczy w procesie akredytacji programów treningowych dla (przede wszystkim) psychiatrów. Przez dekady, zatwierdzenie uniwersyteckiego programu psychiatrycznego przez APA było wyznacznikiem wejścia do najwyższej intelektualnej ligi – i to z dobrych powodów. Tytuł doktora psychologii klinicznej, uzyskany w dobrej szkole, był historycznie najlepszym wyznacznikiem użyteczności i rzetelności wiedzy osoby, która go posiadała.

Programy kliniczne zatwierdzone przez APA były zorganizowane na zasadach sformułowanych na konferencji z 1949 roku, która odbyła się w Boulder, stanie Kolorado, stąd znane są jako „Model boulderski“. Od absolwentów tych programów – którzy zostawali naukowcami lub praktykami – oczekiwano, by rozumieli i rozwijali aktualną literaturę naukową dotyczącą kwestii psychologicznych, jak również, by mieli dobrze opanowane potwierdzone naukowo procedury diagnostyczne i zabiegi. Przez długi czas oznaczało to przede wszystkim biegłe oczytanie w psychologii behawioralnej – bardzo praktycznym podejściu do leczenia, opartym na zrozumieniu schematów zachowań zaboserwowanych przez psychologów laboratoryjnych w ramach wieloletnich, rzetelnych badań.

To wszystko działało świetnie do późnych lat 80-tych, kiedy to psychologia zaczęła upadać – nieprzypadkowo podczas ostatniego wzrostu poprawności politycznej. Naukowcy zaczęli reagować na przejmowanie APA przez ludzi zmotywowanych politycznie, którzy to zapełnili pustki w swojej wiedzy idiotyczną ideologią postmodernizmu i skrajnie lewicowego aktywizmu. The Association for Psychological Science (APS) zostało założone w celu przywrócenia psychologii jej dawnej rzetelności. Organizacja założyła własne magazyny, prowadziła własne konferencje, i przyciągnęła około 30 000 członków. Pracowała również nad zreformowaniem, stworzonego przez APA, procesu akredytacji programów psychiatrycznych, który to w 2009 roku był krytykowany przez ówczesnego prezesa APS – Lavensona – w taki oto sposób: „Znaczna większość psychiatrów jest obecnie szkolona w programach, w których nauka odgrywa podrzędną rolę. W epistemologii uznawanej przez wiele z tych programów, prymat dowodu naukowego został odrzucony, a studenci są trenowani do używania metod diagnozy, leczenia i prewencji, których oparcie w nauce jest nieznaczne lub nie ma go wcale“.

Czemu ktoś miałby się tym przejmować? Jaki z tego wniosek poza tym, że kolejna część kultury blisko związanej z uniwersytetami uległa skorumpowaniu i zakłamaniu?

Po pierwsze, wróćmy do proroczych słów Levensona o rozpowszechnieniu się chorób umysłowych w społeczeństwie, i związanych z tym kosztami, oraz potrzebą dostarczenia jak najlepszych metod naukowych dziedzinie psychologii, by ta mogła sobie z tym problemem poradzić. Po drugie, APA odgrywa ważną rolę w akredytowaniu programów psychiatrycznych. Można się spodziewać, że programy te będą coraz silniej korumpowane, wprost proporcjonalnie do stopnia zideologizowania akredytatorów. Teraz, kiedy APA ustanowiła te Wytyczne, wszyscy praktykujący profesjonalni psychologowie czy badacze, którzy się z nimi nie zgadzają lub je podważają, będą mogli zostać oskarżeni o nieetyczne postępowanie. Po trzecie, Wytyczne te doprowadzą do tego, że jacykolwiek mężczyźni czy chłopcy z jakimkolwiek zdrowym rozsądkiem nie będą chcieli mieć nic wspólnego psychologami zatwierdzonymi przez APA, czy (będąc ambitnymi, i zainteresowanymi tą dziedziną, absolwentami psychologii) zapisywać się do zatwierdzonego przez APA programu psychologii klinicznej (który już teraz, na poziomie szkół podyplomowych, jest zdominowany przez kobiety). Po czwarte APA, pod pozorem nauki, propaguje całkowite nieprawdy o naturze agresji, przemocy i socjalizacji, a to będzie prowadzić do przekłamanej edukacji i wypaczania polityki społecznej.

I wreszcie, należy zauważyć, że w tym dokumencie w ogóle nie ma mowy o tym, jak leczyć ludzi. Nie sądzę, by nowo praktykujący młody psycholog mógł wyciągnąć z Wytycznych choć jedną technikę, która byłaby godna zastosowania w warunkach klinicznych. Celem tych Wytycznych nie jest wspomóc profesjonalną wiedzą praktyków psychologii klinicznej, lecz narzucić im sposób myślenia – oraz zagrozić konsekwencjami w przypadku postawy odwrotnej.

Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla poczynań APA. Jeśli ludzie, którzy prowadzą prestiżowe i niegdyś rygorystyczne programy kliniczne w całej Ameryce Północnej myśleliby klarownie, działaliby odważnie i mieli na względzie przyszłość dziedziny, to treść nowych Wytycznych potraktowaliby jako czerwoną flagę, głośno je potępili, i ogłosili, że odrzucają wszystkie zarówno wytyczne, jak również nadzór, i (co najważniejsze) akredytacje od American Psychological Association.

Dokument, który APA wydało, by rzekomo zapewnić podpowiedzi dla leczenia psychiatrycznego chłopców i mężczyzn, jest zakłamany, nienaukowy i niemoralny. Uważam, że jego autorzy są niedouczeni, ideologicznie opętani, pozbawieni kręgosłupa moralnego, i wręcz niegodziwi w swojej nieuświadomionej i aroganckiej urazie do rzeczywistości. Jestem zażenowany i zawstydzony, że reprezentują oni moją profesję, i chcę przeprosić opinię publiczną za to, że nie byłem wystarczająco uważny i oburzony tym wszystkim wcześniej – a przez to nie zrobiłem więcej by to powstrzymać.


Jordan Peterson – Czemu jesteś rozgniewany? [Napisy-PL]

Nieprzychylny dziennikarz z Nowej Zelandii przeprowadził kąśliwy i prowokacyjny wywiad z Jordanem Petersonem. Zarzucił mu, że jest rozgniewanym (w domyśle niebezpiecznym) mężczyzną. Oto jak profesor mu odpowiedział.Całość wywiadu po ang: https://youtu.be/wPSdj7QqkKUPolskie wydanie "12 życiowych zasad": https://jordanbpeterson.pl

Gepostet von Jordan Peterson – Polska am Freitag, 8. März 2019



Autor: Jordan Peterson
Źródło: nationalpost.com (luty 2019)
Tłumaczenie: Adam Danisz

Skontaktuj się z nami!

Nie ma nas w pobliżu ale możesz napisać nam email. Odpowiemy najszybciej jak to będzie możliwe. Możesz też napisać do nas w wiadomości na naszej stronie na facebooku. :)

Wysyłanie

©2019 www.jordanbpeterson.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?